wtorek, 23 lipca 2013

Rozdział 04. ''Powrót i wielkie zmiany''

Camila
Po rozmowie z Maxim, czułam się dziwnie. Co by było, gdybym rozdzieliła jego i Natalię? Przecież to moja najlepsza przyjaciółka, i nigdy jej tego nie zrobię. Ale... powinnam też myśleć czy z Brodwayem jestem szczęśliwa. Więc, jestem? Chyba nie. Muszę pogadać z Maxim, więc lecę na lotnisko i wracam do Buenos Aires i do zmartwionych przyjaciół.
  Leon
Obudziłem się zaspany i przekręciłem na drugi bok. Otworzyłem lekko powieki i ujrzałem okrytą Violettę. Przybliżyłem się do niej i okryłem nas kołdrą, którą w nocy, najwidoczniej jej zabrałem. Odwróciła się w moją stronę z uśmiechem na ustach. Przysunęła się jeszcze bliżej i położyła swoją głowę, na mojej klatce piersiowej. ''Ona już nie śpi'' - pomyślałem i podciągnąłem swoje kąciki ust w górę. Spojrzałem na dziewczynę, która spadła mi z nieba. Nie mam pojęcia, dlaczego się razem związaliśmy. Miłość. I to chyba tyle. Wiem, jaki mam charakter. Nie należy on do najłatwiejszych, ponieważ robię Violi sceny zazdrości, przy każdej nadarzającej się okazji. Jestem czasami gderliwy, ale to tylko jak się nie wyśpię. Nie wysypiam się, kiedy nie ma u mojego boku Violetty. Moje dumania przerwało ciche ziewanie. Violka lekko podniosła głowę i spojrzała na mnie. Zaśmiała się. Nawet wiem, dlaczego. Miałem rozczochrane włosy i zaspane tęczówki. Z chwilą, zacząłem towarzyszyć jej w tym napadzie dobrego humoru. Nagle nasze twarzy zamilkły, a my zorientowaliśmy się w jakiej pozycji jesteśmy. Violka siedziała mi na kolanach, a ja miałem głowę opartą o ramę łóżka. Moja dziewczyna natychmiast, zsunęła się z miejsca, w którym było jej najwidoczniej bardzo wygodnie. Złapałem ją za rękę i wciągnąłem na moje kolana. Uśmiechnęła się, ponownie. Siedzieliśmy tak chwilę, ale Violetta uznała, że czas na jej czas. Czyli - Violetta siedząca godzinę w łazience. Nigdy nie zrozumiem jej logiki. ''Co my, faceci, mamy z tymi kobietami?'' - westchnąłem na tą myśl. Zrezygnowany wstałem z łóżka i udałem się do drugiej łazienki, która mieści się na dole. Jest mniejsza i znajduję się w niej toaleta i umywalka. Plus jakieś szafki, obsypane kosmetykami mojego misiaka. To nowe przezwisko dla Violki. Ubrałem na siebie błękitną koszulę w kratę i ciemne jeansy. Do tego jakieś sportowe trampki. Po piętnastu minutach byłem gotowy, więc ruszyłem do kuchni, w celu zrobienia naleśników. Po zrobieniu ciasta, zacząłem je smażyć. Usłyszałem jak Viola zbiega ze schodów. Przez szklaną ścianę ujrzałem moją półnagą dziewczynę, która  biega po domu i szuka pewnie sukienki. Tym razem niech sobie sama radzi. A z resztą mi nie przeszkadza, jej teraźniejszy ubiór. Skończyłem smażyć naleśniki, położyłem je na dwa talerze w pastelowych kolorach oraz polałem je czekoladą w płynie. Poszedłem poszukać Violi i sprawdzić, czy jest gotowa. Wszedłem do łazienki na drugim piętrze i zobaczyłem moją dziewczynę, ubraną w czarną bluzkę z koronką oraz ciemne spodnie. Odwróciła się w moją stronę, a ja na jej twarzy dostrzegłem mocny, rockowy makijaż. Skąd u niej takie zmiany? Może stwierdziła, że jest za delikatna i postanowiła to zmienić? Nie mówię, że mi się nie podoba, ale coś mi tu nie gra. W jej oczach dostrzegłem coś czego nigdy nie widziałem. Pożądanie. Skąd u niej tyle pewności siebie? Zawsze się rumieniła, jak tylko na nią spojrzałem, a teraz ubiera się jak pani całego świata. Lubię w niej buntowniczkę. Podeszła do mnie i namiętnie pocałowała moje wargi. Starałem się ukryć zdziwienie, lecz chyba mi to nie wyszło.
- Misiaku, zrobiłęm nam naleśniki. - poinformowałem ją.
- Misiaku? - uśmiechnęła się.
- Tak. Od dziś będę Cię tak nazywać. - oznajmiłem dumne. Podeszła do mnie ponownie, z tym samem zamiarem.
- Podoba mi się. - mruknęła mi do ucha i oblizała swoje usta. Wyszła z łazienki, zostawiając mnie oszołomionego. Po chwili, wróciłem na ziemię. Zszedłem na dół i zasiadłem z nią do stołu. Zjedliśmy śniadanie w ciszy. Ja cały czas wpatrywałem się w moją ostrą dziewczynę. I w pewnym momencie poczułem dziwne uczucie. Jeśli zmieniła swój wygląd, zmieniła styl to zmieni i charakter. Co jeśli zacznie się przystawiać do innych kolesi, lub na odwrót? Aż się boję, czy nie wylądują w szpitalu. Po skończonym posiłku wziąłem talerze i włożyłem do zmywarki, po chwili pojawiła się obok mnie moja dziewczyna. Była niebezpiecznie blisko. Nigdy nie byliśmy na tym stopniu bliskości. Dotychczas kończyliśmy na całowaniu lub wtulaniu się Violetty w mój tors, podczas zasypiania. Nie sądziłem, że Violetta będzie chciała być tak blisko. W sumie też tego pragnę, ale powinniśmy zaczekać. Złapała moją rękę i pociągnęła w stronę wyjścia.
Spojrzałem na nią.
- No co? Idziemy do Studia. - uświadomiła mi fakt, że dzisiaj są przesłuchania nowych uczniów. Pewnie, dlatego tak się wystroiła. Ale nie Vilu taka nie jest. Muszę jej zaufać. Po prostu zaufać.
- Tak. - przytaknąłem i zamknąłem za nami drzwi. Podczas drogi do szkoły, każda płeć męska, wzdychała na widok mojej kobiety. Czułem się dziwnie. Znowu, zazdrosny. Przyśpieszyłem, a Violetta się nie opierała. Po chwili byliśmy już w Studiu. Przy wejściu usłyszałem, ponowne, wzdychanie oraz zalotne pogwizdy. Vilu zachichotała, a ja puściłem jej dłoń i z impetem udałem się do sum. Zasiadłem przy pianinie i zacząłem grać, piosenkę, którą napisałem o naszej miłości. Doszedłem do refrenu i usłyszałem jej anielski głos. Może i styl zmieniła, ale jej osobowość została nienaruszona. Przestałem śpiewać, lecz dalej wygrywałem melodię na tym pięknym instrumencie. Violetta zakończyła piosenkę i usiadła obok mnie.
- Nie daję rady. - zacząłem.
- O co chodzi? - zrobiła niewinną minkę.
- O to, że robisz do każdego napotkanego faceta, maślane oczka! - krzyknąłem. Jej mina była smutna, zawiedziona, mną. Zawiodłem ją, ponieważ jej nie ufam. Zrozumiałem, że to był błąd się po niej drzeć. Ona tylko wstała.
- Violetta... - zawołałem ją cicho, lecz ona wyszła zrezygnowana. Ukryłem twarz w dłoniach. 
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jest.
Jakiś dziwny. Nie podoba mi się.
Ale oceńcie sami.
Challenge = 2 komentarze.
Pozdrawiam. Kolejny jutro. Dziś wracam do domu z wakacji :)


Tina

poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 03. ''Spacery i noc na jachcie.''

Violetta
Po dłuższej chwili w łazience, wyszłam do przyjaciół, którzy byli już znudzeni ciągłym wyczekiwaniem na moją osobę. Przysiadłam na kanapie i spojrzałam na ich twarze.
- To, co robimy? - zapytałam, ciekawa jakie propozycje złożą mi, zebrani tutaj ludzie. Po chwili wyczekiwania, odezwał się chłopak w przydługich, kręconych włosach:
- Możemy wziąć nasze drugie połówki na spacerek po parku. Co wy na to? - wszyscy przytaknęli, jednak jedna sprawa nie dawała mi spokoju.
- A były może jakieś znaki życia od Camili? - spytałam z nadzieją, że może z resztą naszej ''paczki'', się skontaktowała. Nikt się nie odezwał. Miałam już w głowie najczarniejsze scenariusze. Leon chyba zauważył jak się przejęłam i zmienił temat.
- To jak Violuś idziemy na spacer? - wyciągnął do mnie dłoń, którą po chwili namysłu, chwyciłam. Wyszliśmy z domu, a za nami reszta par. Ja nadal zamartwiałam się przyjaciółką. Leon znowu wkroczył do akcji, aby mnie pocieszyć i ścisnął mocnej moją dłoń. Uśmiechnęłam się do niego słabo, jednak mój uśmiech znikł, tak szybko jak się pojawił. Mój chłopak w pewnym momencie, pociągnął mnie na ławkę. Usadowiłam się obok niego.
- Violu, wiesz że ten dom, jest dla nas, prawda? - spytał. Myślałam, że ta willa jest jego rodziców, czy coś. Na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Przybliżyłam się do mojego najlepszego, najukochańszego, najprzystojniejszego i najwspanialszego chłopaka, a następnie złożyłam na jego ustach delikatny pocałunek, który miał być nagrodą, za wszystkie niespodzianki, jakie mi darował, wczorajszego dnia. Po chwili, oderwałam się od niego i spojrzeliśmy sobie w oczy.
- Kocham cię. - powiedział do mnie.
- Ja ciebie też. - odpowiedziałam mu i wtuliłam się ponownie, w jego tors. - Nawet bardziej. - dodałam po chwili. Zaśmiał się i wstał z ławki. Reszta spaceru minęła spokojnie. Leon na szczęście wyrzucił wszystkie ciemne i mroczne myśli, z mojej głowy. Camila - teraz była mi zupełnie obojętna, ponieważ wczułam się w chwilę, którą teraz spędzałam z osobą, która była najbliższa memu sercu. Po prostu - Leon - to część mojego ciała. To osoba, która skrycie siedziała na dnie mojego serca, a teraz dostała się na jego sam szczyt. Próbuje się wydostać, ale wie, że nigdy się nie rozłączymy. Jesteśmy i zawsze będziemy razem. Chyba, że ktoś będzie bardzo chciał nas rozdzielić, lecz ja nie dopuszczam do siebie takiej myśli. Nim się zorientowałam, byliśmy tuż pod domem, naszym domem. Przystanęłam przy drzwiach, oczekując, aż Leon, raczy przekręcić kluczyk w tych dużych, szanownym drzwiach. Nagle chłopak, pojawił się obok mnie i wykonał moją prośbę. Od razu wepchnęłam się do przedsionka, przed nim. Pognałam do łazienki, bo Leon pewnie by się ze mną sprzeczał, kto idzie do niej pierwszy. Leniwie ściągnęłam z siebie kremową sukienkę i weszłam do kabiny od prysznica. Uwielbiam ten stan świeżości, który napełnia mnie podczas obmywania mojego aksamitnego ciała, lejącym się strumykiem letniej wody. A chwila gdy okrywam je ręcznikiem przeradza się w coś w rodzaju ukojenia. Gdy zniewalająco gładki materiał, okrywa mnie delikatnie tworząc przyjemne uczucie. Jest ono na znak dotyku. Dotyku ciepłego wiatru, który, rozmarzony fruwa po polu, siejąc za sobą ziarna nadziei. Mogłabym zaczerpywać tego odczucia nieustannie, lecz nie wypłacilibyśmy się z rachunkami. Pieniądze są na prawdę ważne. Chwila! Leon na to wszystko wydał fortunę. Fortunę? Wydał fortunę dla mnie? Nigdy nie spodziewałabym się, że ktoś może mnie, tak mocno pokochać. Chciałabym, żeby on też wiedział o uczuciu, jakim go obdarzam. Moje podwodne rozmyślenia, przerwało walenie w drzwi. Za długo tu siedzę, lecz to nieuniknione.
- Violetta! Wychodź już, proszę. - usłyszałam, na początku stanowczy, a później zrezygnowany głos Leona. Gwałtownie odsunęłam drzwiczki tego małego pomieszczenia, w którym dzieję się magia i zarzuciłam sobie na plecy, gładki ręczniczek. Podeszłam do lustra i zaczęłam suszyć włosy, które całe zmoczyłam, podczas moich fantazji w kabinie. Robiłam to krótką chwilę, ponieważ moja ostatnia wizyta u fryzjera, sprawiła, że moje włosy są krótsze i bardziej gęste, a delikatne blond pasemka, sprawiały, że wyglądam bardziej podniecająco. Przynajmniej, tak mi mówił Leon. Zapomniałam, że siedzi dalej pod łazienką i czeka, aż jego czyścioszek ją opuści. Odwinęłam ręcznik, którym się okryłam i założyłam sobie niebieski podkoszulek oraz do tego czerwono-czarne spodenki w kratę. Nie posiadam jako takich piżam, więc ubieram się do snu, całkiem nijako. Chwyciłam krem z szafeczki i zaczęłam wmasowywać go w moje suche nogi. Zawsze to robię, na noc to sprawia, że skóra jest odżywiona i oddycha. Przeczesałam ponownie włosy i przekręciłam zamek w drzwiach. Mój ukochany podniósł się z podłogi i rzucił się do pomieszczenia. Zaśmiałam się, odgarnęłam włosy z czoła i ruszyłam po schodach, do naszej sypialni. Odłożyłam na moją toaletkę pojedyncze kosmetyki oraz szczotkę. Zrobiłam krok w przeciwną stronę i otworzyłam szafę, aby przyszykować ubrania na jutrzejszy dzień. Gdy już to zrobiłam, a trochę mi to zajęło, padłam na łoże, które było odziane w czerwono-białą pościel. Okryłam się kołdrą i czekałam na Leona. Usłyszałam jak nieustanny dźwięk lejącej się wody, ucichł. Po chwili wszedł już do sypialni. Udał, że ściera wyimaginowaną łzę z policzka i zaśmiał się na mój widok.
- Jak słodko. - uznał i ruszył na miejsce obok mnie. Przykryłam go, wspólną kołdrą i przymknęłam oczy. Chłopak przybliżył się i lekko musnął mój policzek, dając mi do zrozumienia, że mam się do niego przytulić. Zrobiłam to z przyjemnością. Objął mnie ramieniem. Spojrzałam na niego, a on się uśmiechnął.
- Widzę, że jesteś zmęczona. Śpij. - oznajmił i pogłaskał mnie po głowie. Byłam mu za to wdzięczna. Widzi kiedy mam dobry humor, kiedy zły. Kiedy mam ochotę na lody, kiedy na sen. Zna mnie w stu procentach, tak jak ja jego. Dopełniamy się. Jesteśmy dla siebie stworzeni. Przekażę mu to w jego urodziny. Wymyśliłam, że wyjedziemy na wspólny wyjazd. Gdzie? Cóż, długo się nad tym zastanawiałam, ale doszłam do wniosku, że skoro Leon jeździ na motocyklu, to polecimy do Francji na wyścigi motocrossowe. Wierzę, że będzie wniebowzięty. Myślałam, tak długo o jego reakcjach i urwał mi się film.
Francesca
Na naszym spacerze nie rozmawiamy. Po prostu idziemy w ciszy. Dzisiaj wręczam mu prezent. Pociągnęłam go za rękę w stronę niespodzianki, a on zdziwiony nie wiedział, o co mi chodzi. Po chwili ukazał nam się niewielki jacht, który należy do moich rodziców. Spojrzałam w oczy mojego chłopaka. Nie kryły zdziwienia.
- Marco, to dla ciebie. I jak? - zapytałam ciekawa.
- Boże. Francesco, kocham cię! - krzyknął i zakręcił mną w kółko. Położył ręce na mojej tali i przyciągnął mnie do siebie. Moje dłonie powędrowały na jego szyję, a usta poczuły na sobie pocałunek, który oczywiście odwzajemniłam. Po naszych, czułościach weszliśmy na pokład. Był tam stolik, a wokół niego romantyczna atmosfera. Na obrusie znajdowały się podgrzewacze oraz smaczne jedzenie i przystawki. Całość przystrojona była kojącym światłem i niezwykłą wonią z zapachowych świeczek.
Przysiedliśmy do stołu. Marco odsunął mi kulturalnie krzesło, a ja się uśmiechnęłam. Po chwili jedzenie znikło, a my patrzeliśmy sobie w oczy, z uśmiechami na twarzach. Wstałam od stołu i pociągnęłam chłopaka za rękę w stronę miejsca, w którym świetnie było widać zachód słońca. Zasiedliśmy na rozłożonym przez nas wcześniej kocyku i rozkoszowaliśmy się tą cudowną chwilą. Nikt nam nie przeszkadzał. Byliśmy tylko my i nic się teraz nie liczyło. Nasze szczęście i radosna aura emanowała na prawo i lewo. Przytuliłam się do Marco, a on mnie objął ramieniem. Podziwianie zachodu słońca, wydaję się trochę nudne, mimo to ja go obserwowałam z coraz większym zaciekawieniem na twarzy. Jednak z czasem to zajęcie mnie przytłaczało i usnęłam w miejscu, w którym byłam zupełnie bezpieczna - w ramionach mojego ukochanego chłopaka. Niespodzianka wypaliła. Cieszę się, bo teraz jesteśmy ze sobą jeszcze bliżej.
Maxi
Szliśmy ścieżką, podziwiając zaróżowione liście drzew. Nasze ręce były ze sobą splecione. Naty i ja spojrzeliśmy na nie i uśmiechnęliśmy się do siebie. Nasz spacer był bardzo przyjemny, więc minął dosyć szybko. Doszliśmy do fontanny, przy której zawsze się rozstajemy po randkach. Z niechęcią puściłem dłoń hiszpanki. Spojrzała na mnie smutnym wzrokiem, więc uznałem, że czas na pożegnalny pocałunek, który z pewnością poprawi jej humor. Zbliżyłem się i już miałem dotykać jej ust, lecz rozległ się dzwonek mojego telefonu. Odsunąłem się i wyciągnąłem moją błękitną komórkę. Spojrzałem na wyświetlacz i moje oczy przeczytały imię mojej przyjaciółka, która tak nagle zniknęła. Odebrałem i usłyszałem jej radosny i ciepły głos.
- Maxi?
- A kto inny? - zaśmiałem się.
- Ej. To nie czas na żarty! - zganiła mnie, chichocząc.
- O co chodzi? Co ja się pytam. GDZIE TY DO CHOLERY JESTEŚ?! - wydarłem się do słuchawki, aby mnie dobrze usłyszała. Wszyscy przechodnie popatrzyli na mnie, zdziwionym wzrokiem. Wzruszyłem ramionami i powróciłem do rozmowy telefonicznej.
- Postanowiłam, że zrobię sobie przerwę od codzienności i wyjechałam. Spokojnie. Uprzedzam twoje kolejne pytanie. Wracam pojutrze. - wytłumaczyła mi, a ja poczułem ulgę, na co głośno westchnąłem.
- Wiesz, że była impreza u Leona? Urządził ją dla Violi, ale ona myślała o tobie i przez to zabawa nie była taka fajna. - wykrakałem. Będzie wściekła. Teraz mi powie, że to tylko Vilu się o nią martwi. To przecież kłamstwo.
- Maxi. Uspokój się. Wiem, że jestem nieodpowiedzialna, ale potrzebuję tego. Bądź sprawiedliwym kumplem i postaw się na moim miejscu. - o dziwo była zadziwiająco spokojna. I miała rację.
- Przepraszam. Jestem do kitu. Jestem najgorszym przyjacielem na ziemi. Jestem taki idiotą, że to się w głowie nie mieści. Jestem... - nie dokończyłem, ponieważ weszła mi w słowo.
- Nie mów tak. Ja cię kocham. - co? Co ona powiedziała?
- Ja jestem z Natą. - speszyłem się.
- Nie o to chodzi. Kocham cię jak brata. - oznajmiła, a ja ponownie westchnąłem, czując ulgę. - Dobra, niestety zasięg mi się zaraz tu zniknie, bo to wieś, ale będę dzwonić. Pa. Pozdrów wszystkich i powiedz wszystko! - krzyknęła radośnie i zakończyła naszą spontaniczną rozmowę. Myślałem o Camili, o tym co bym zrobił gdyby mnie kochała, ale tak jak ja kocham Naty. W sumie ja nie odwzajemniałbym jej uczuć. Chyba...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I co?
Dałam radę.
Długi, wiem. : )
Każdy kto dotrwał do końca, piszę w komentarzu : BUM SZAKALAKA!
Piszcie czy wolicie Naxi czy Caxi.
Wybiorę. Oczywiście możecie podsyłać pomysły i polecać bloga.
Prośby o współpracę również mile widziane!
Pozdrawiam i mam nadzieję, że jesteście szczęśliwi, bo rozdział powinien być dopiero nazajutrz.
Tina♥

niedziela, 21 lipca 2013

Rozdział. 02. ''Sypialnia zajęta?''

Francesca
Prezent dla Marco, już kupiłam. Teraz jestem na imprezie, w nowym domu Leona i Violi. Ona chyba jeszcze nie wie, że ten dom jest tą wielką niespodzianką. Pobalujemy na pewno do białego rana, więc wszyscy zostają na noc.
Leon
(...) Zobaczyłem Violettę. Była ślicznie ubrana. Co ja gadam, wyglądała zabójczo! Przekroczyła próg domu i jej mina nie kryła zdziwienia. Ująłem jej dłoń i zaprowadziłem do ogrodu, w którym panowała równie romantyczna atmosfera. Mam nadzieję, że nie będzie zła, jeśli się dowie ile to wszystko kosztowało. Ludmiła i Tomas się spisali, nie ma co. Zabawa będzie przednia, przecież każdy ma dobry humor. Tylko zastanawiam się gdzie jest Cami. Powinna przyjść tu z Brodwayem, o widzę go. Pogadam z nim, ale najpierw muszę się zająć moją kobietą. Od razu porwałem ją na parkiet, gdzie wywijali już Maxi i Natalia. Moim zdaniem tworzą świetną parę, ale i tak nikt nie dorówna, mnie i Violi. Zamówiłem również DJ'a, który na moją prośbę, puścił wolną piosenkę. Po chwili, byliśmy już do siebie przytuleni. Piosenka jakoś, tak szybko zleciała, że nie zauważyliśmy. Staliśmy dalej na parkiecie i tańczyliśmy do głuchej ciszy, którą po sekundzie przerwał śmiech naszych przyjaciół. Popatrzyłem na Violę, a ona się szeroko uśmiechnęła. Zrobiło się gorąco i wyszliśmy na plażę. Uwielbiałem to uczucie, gdy piasek delikatnie, muskał moje stopy. Chwyciłem Violę i wszedłem do wody. Nagły przypływ fali, obmył moje kostki, lodowatym strumykiem. Drgnąłem, a Violetta się do mnie przytuliła. Popatrzyłem jej w oczy.
- Jak mnie puścisz, to będziesz miał przechlapane! - zagroziła mi ze śmiechem. Wywróciłem oczami i zacząłem zbliżać się do jej ust.
- O nie! - krzyknęła i wyrwała mi się, przez co wpadła do wody. Zacząłem się śmiać, ale w porę się opanowałem i wziąłem ją na ręce, ponownie.
- Widzisz co zrobiłeś?! To twoja wina. - stwierdziła, zabawnym tonem.
- Dobra, idziemy do środka. Wszyscy już tam poszli, zanim wpadłaś do tej wielkiej kałuży. - uśmiechnąłem się i ruszyłem w stronę domu, który znajdował się jakieś pięćdziesiąt metrów stąd. Violetta przytuliła się do mnie, żebym jej nie upuścił. ''Akurat'' - pomyślałem. Weszliśmy do salonu, lecz zastaliśmy go pusty. Popatrzyłem zdziwiony na Violę, a ona wzruszyła obojętnie ramionami.
- Poszli spać. - oznajmiła, a ja przytaknąłem. - Postawisz mnie? - dodała.
- Nie. - odpowiedziałem stanowczo. Westchnęła i zaczęła się wyrywać.
- A to dlaczego? -spytała ironicznie, patrząc mi w oczy.
- Bo teraz idziemy spać. - postanowiłem i ruszyłem do naszej sypialni. Pociągnąłem za klamkę i zobaczyłem wszystkich naszych gości, rozłożonych na naszym wygodnym łóżku. Violetta zdecydowanie nie była zadowolona. Przymknąłem cicho drzwi, spoglądając na moja dziewczynę.
- Noc na kanapie? - zapytałem zrezygnowany. Przytaknęła i uśmiechnęła się szeroko. Zszedłem z nią po schodach i ułożyłem ją na kanapie. Usiadłem obok niej.
- Idę do łazienki. - powiedziała ziewając, a następnie udała się do pomieszczenia. Ja zacząłem odpływać. W końcu zasnąłem.
Violetta
W łazience wzięłam szybki prysznic. Wyszłam i zobaczyłam śpiącego Leona na kanapie. Położyłam się obok niego, przykryłam nas kocem i wpatrywałam się w niego, jak śpi. Wyglądał, tak niewinnie i cicho pomrukiwał. ''Leoś jaki ty słodki'' - pomyślałam i uśmiechnęłam się sama do siebie, po piętnastu minutach zasnęłam, wtulona w mojego mężczyznę.
Następny dzień.
Obudziłam się i poczułam na sobie tysiące oczu. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam moich świetnych przyjaciół, którzy urządzają sobie drzemki w naszym łóżku.
- O. Kogo ja widzę? Mam pytanie za sto punktów. - powiedziałam z ironią.
- Jakie? - zapytała Fran.
- DLACZEGO SPALIŚCIE W NASZEJ SYPIALNI?! - wydarłam się i obudziłam Leona, który spał przytulony do mnie. Spojrzał mi w oczy, zaspanym wzrokiem.
- Co się stało Violuś, że krzyczysz? - spytał, tak słodko, że od razu się rozpłynęłam.
- Eee... - zakłopotałam się trochę. - No bo... oni spali u nas w łóżku! - przypomniałam sobie. Leoś spojrzał na mnie ponownie.
- Rozmawialiśmy o tym. I ja wiem dlaczego spali u nas. - tutaj wzrok przeniósł na naszych przyjaciół.
- Ale przecież wygodna kanapa, nie?- zaznaczył Maxi, za co dostał w ramię od Naty.
Westchnęłam i przytuliłam Leona. Przymknęłam oczy i znów chciałam zasnąć. W jego ramionach czuję się, tak bezpiecznie, że zasypiam natychmiastowo. Szturchnął mnie lekko.
- Ej... Violuś, nie śpimy już. - zaśmiał się.
- Jeszcze chwilka. - powiedziałam i wtuliłam się mocniej. Po chwili poczułam mnóstwo poduszek na swoim ciele. Otworzyłam leniwie oczy i zobaczyłam Maxiego, Leona, Fran i Marco z poduszkami.
- Już idę. - powiedziałam i popędziłam do łazienki się ubrać i ogarnąć. 
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jest.
Jak wyszedł?
Czekam na opinie i komentarze.
Dodałam również ankietę. Głosujcie.
Jeśli ktoś to czyta, to proszę komentujcie, bo usunę blog i tyle.
Kolejny będzie (chyba) w Wtorek.
Tina ♥


sobota, 20 lipca 2013

Rozdział. 01. ''Chwila na łące i wybryk''

Camila

Mieszkam sobie z Brodwayem. Jest nam razem bardzo dobrze. Nasze mieszkanko jest bardzo przytulne i urządzone w ciepłych kolorach. Ostatnio zbliżyłam się również do Maxiego, ale przecież jesteśmy przyjaciółmi. A on na dodatek, jest z Natą. Ja również się z nią przyjaźnię i nie wybaczyłabym sobie gdybym rozwaliła ich związek. Chciałabym się jakoś odstresować, więc wyjeżdżam sobie sama na takie krótkie, tygodniowe wakacje. Odwiedzę moją dalszą rodzinę z Hiszpanii i obgadam sprawy związane z firmą rodziców. Brodway się nie ucieszy, ale ta rozłąka nam dobrze zrobi. Chciałabym teraz być na miejscu Violi. Ma kochającego chłopaka i żadnych wątpliwości, mimo że kiedyś jej serce należało, również do Tomasa. Jednak wybrała, tego jedynego. I kocha go nad życie, ale nie ważne. Ważne jest, że jest szczęśliwa i ma dobrze ułożone życie. 
Francesca
Ja ułożyłam sobie życie z Marco i wkrótce, bierzemy ślub. Mam już śliczny duży pierścionek, od niego. Kochany, dał za niego fortunę, no ale było warto. Przecież zyskał mój uśmiech i zadowolenie. Ja nic dla niego nie robię, a on mnie tak rozpieszcza. Też chyba muszę u coś dać. I już wiem, co. Wstałam z łóżka, na którym wypoczywałam, podczas jego nieobecności, chwyciłam bluzę i wybiegłam z domu. Jeszcze przed wyjściem rzuciłam krótkie '' Wychodzę! ''. Marco będzie zdumiony.
Maxi
Siedzę z Natą na łące i wtuleni w siebie obserwujemy niebo. Jest bardzo przyjemnie. Kocham ją, ale ostatnio w głowie zawróciła mi Camila. Ja to mam pecha. W sumie to, co czuję do Cami to na pewno, tylko zauroczenie. To Naty jest tą jedyną, tak myślę. Rozmyślam nad tym już dosyć długo, bo zaczęła mi pstrykać palcem przed oczami. Oprzytomniałem i uśmiechnąłem się do niej ciepło.
- Maxi, o czym tak rozmyślasz? - zapytała, delikatnie unosząc swoją dłoń i gładząc się po włosach. Jak ona ślicznie wygląda, w tym blasku słońca i w ogóle.
- Halo? - spytała ponownie i uderzyła mnie lekko w czapkę, która leniwie zjeżdżała już po mojej głowie. Spadła, a ja złapałem ją szybko i włożyłem jeszcze raz.
- Przepraszam, ale zamyśliłem się. - powiedziałem, lekko speszony.
- Nad czym ty tak myślisz? Powiedz bo zwariuję. - zaśmiała się. - No już! - uderzyła mnie delikatnie w ramię, nadal chichocząc. Popatrzyłem na nią i znów odpłynąłem. Te jej włosy, tak idealnie podkreślają jej rysy, że to aż niemożliwe. Czuję się jakbym na nowo się w niej zadurzył. Myślałem jeszcze chwilę i poczułem kolejny cios. Zadała go z determinacją w oczach i popatrzyła na mnie z zaciekawieniem.
- Myślałem nad tym moim ósmym cudem świata, który siedzi przede mną i nieustannie zadaje mi coraz to silniejsze ciosy. - zachciało mi się dodać kapki romantyzmu i jak widać zadziałało. Natalia podeszła bliżej i musnęła delikatnie mój policzek.
- Wiesz, że robiłam to z powinności. - uśmiechnęła się szeroko. - Chodźmy już coś czuję, że szykuje się biba u Leona. - oznajmiła.
- A oni nie mieszkają razem? - spytałem z niedowierzaniem. Mój kumpel, jak się nie mylę tydzień temu mi powiedział, że ma dom z Violą. ''Ja mu dam, takie szczegóły mojej dziewczynie opowiadać.'' - zaśmiałem się w myślach.
- Mieszkają, ale Leon kupił im większy dom. Co ja gadam! To nie dom to willa z basenem i olbrzymim, kwiecistym, kolorowym... - przerwałem jej.
- Przejdziesz do rzeczy? - powiedziałem szybko.
- Ojć. Mają duży śliczny ogród! - krzyknęła. Potem trochę się speszyła, bo drze się na mnie, bez powodu. Powinna się przyzwyczaić, że jestem niecierpliwy i szybko chcę znać pikantne szczegóły.
- Czyli imprezka, tak? - zapytałem uśmiechając się do niej.
- Oczywiście. Idziemy, no nie? - spytała z nadzieją. Wiem, że kocha przyjęcia.
- Jasne. Wszystko dla mojego kwiatuszka. - posłałem jej mój słodki uśmiech i pocałowałem w policzek. Zarumieniła się lekko i pociągnęła mnie za rękę w stronę domu tej dwójki.
Leon
Wszystko już gotowe w nowym domu. Ciekaw jestem, reakcji mojej księżniczki. Na pewno się ucieszy, a jak się dowie, że wyjeżdżamy jeszcze na tydzień do Paryża, to po prostu odleci. I za to ją kocham. Teraz już miałem wychodzić, ale usłyszałem krzyk, mojej ukochanej,
- Leoś! Widziałeś moją czerwoną sukienkę?! - wydarła się na całe mieszkanie. Siedzi w łazience i czeka, aż jej zaniosę to czerwone coś. Nie ważne, co to, bo moja Viola jest, tak śliczna, że nawet cała w błocie jest przepiękna. Poszedłem po schodach do naszej sypialni i wyjąłem z szafy, delikatną sukienkę w odcieniu szmaragdu. ''Nie mogę się doczekać, aż ją w tym zobaczę'' - pomyślałem, zabrałem damski strój i skierowałem się do łazienki. Lekko zapukałem i wszedłem do środka. Stała przed lustrem w podkoszulku i krótkich spodenkach i czesała swoje włosy. Zobaczyła mnie i się uśmiechnęła. Chwyciła sukienkę, wspięła się na palce i dała mi całusa w policzek. Zamieniłem z nią parę zdań i powiedziałem, że wychodzę na chwilę.
Po zamknięciu drzwi naszego starego mieszkania, udałem się prosto na mój motor, odpaliłem go z kopniaka, bo ciągle się psuję i odjechałem. Nasz nowy dom był trochę dalej, ponieważ znajdował się na plaży. Postarałem się o to, abyśmy mieli w naszej sypialni, widok na tę wielką morską głębinę. Sam, aż skakałem z radości, w środku, gdy tylko myślałem, że co dzień będę budzić się obok mojej ślicznotki. Mam nadzieję, że Ludmiła i Tomas mnie nie zawiedli, ponieważ to im zleciłem przygotowanie domu. Na imprezie oczywiście nie zabraknie alkoholu, więc dziś solidnie się wyspałem. Za dwa dni są jeszcze moje urodziny. Ciekawe co Viola wymyśli? Później skupiłem się na drodze, nie myśląc już o tym czy impreza wypali, czy też nie. Gdy już dojechałem do domu, byłem pod wrażeniem. Na pojeździe było pełno świeczek i stwarzały one świetny nastrój. Czułem, że to będzie największa impreza w mieście, a Viola chyba rzeczywiście się przewróci z wrażenia. Wszedłem z podziwem, do domu. Zobaczyłem całe wnętrze w świeczkach i różnych kolorowych ozdobach. Nie wiem, czy oni to zrobili sami, czy wezwali jakąś ekipę. Muszę ich o to wypytać, a teraz... Czas ich znaleźć. Dom jest na prawdę duży i można się zgubić. Mam nadzieję, że nie będę musiał Andresowi powierzać mojej jedynej mapki, tej willi. Wszedłem do drugiego salonu na drugim piętrze i zobaczyłem Ludmiłę, zapalającą świecznik na stoliku do kawy. Podszedłem do niej po cichu i wystraszyłem ją. Aż podskoczyła. Spojrzała na mnie złowrogo, podeszła i zaczęła łaskotać. Zwinąłem się ze śmiechu na kanapę. Nagle do pokoju wszedł Tomas.
- Przeszkadzam? - zapytał zdziwiony.
- Nie, skąd. Niby w czym. - odparłem. Tomas był jakoś zdenerwowany. Chyba podoba mu się Ludmi. Współczuje chłopakowi. Trzeba się mocno starać o jej względy. Pamiętam jak byliśmy razem, musiałem prawie klękać, żeby wybłagać, chociaż jednego całusa.
- Mam nadzieję, że Violka o tym wiedziała. - powiedział poważnie. Spojrzałem na niego, jak na idiotę.
- Coś sugerujesz? - zapytałem lekko wkurzony. Pewnie sobie pomyślał, że zdradzam moją Violcię z Lu.
Jak mógł? Przecież się przyjaźnimy...
- Stary, spokojnie. Po prostu chodziło mi, o to, że tu jesteś tak wcześnie. - wytłumaczył, a ja poczułem ulgę. Myślałem, że powie to Violettcie. Gdyby to zrobiły to by była sprawa sądowa, a nie balanga. Po prostu mój stres wyładowuje się na mojej psychice i wolno myślę. Chcę, żeby ten dzień był idealny i niezapomniany. Potem zajmę się tą dwójką. Oby dwoje coś do siebie czują, tylko wstydzą się, o tym gadać. Umówię ich ze sobą i się skończy. Będą razem. Są dla siebie stworzeni. Nagle, moje rozmyślenia na temat Lu i Tomasa, przerwał dzwonek do drzwi. Pobiegłem otworzyć i zastałem zadowolonych gości. Wpuściłem ich do środka i od razu sobie zadałem pytanie '' Gdzie moja księżniczka? '' Zmartwiony, nie otrzymałem odpowiedzi. Miałem zamykać drzwi, jednak poczułem opór, więc je otworzyłem, to co tam zobaczyłem, aż zaparło mi dech w piersi...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Badum tss!
O to kolejny rozdział przygód Violetty.
Cóż dzisiaj niestety, bez perspektywy Violi, ale w kolejnym już będzie. :)
Macie trochę Naxi na początek. I piszcie co wolicie? Ja Naxi. Ale i tak piszcie. ;)
No więc... To na tyle!

Buziak.
Tina  ♥


Prolog. 00.

Violetta
Mam osiemnaście lat. Mieszkam z moim chłopakiem Leonem. Bardzo go kocham i jesteśmy razem już trzy lata. Jeszcze nie planujemy żadnego ślubu, ale mam nadzieję, że Leoś w przyszłości mi się oświadczy.
Byłabym wtedy najszczęśliwszą osobą na świecie. Właśnie, mam jeszcze ukochanych przyjaciół. Maxi, Cam, Fran, Federico, Tomas, Ludmiła, to Ci najważniejsi. Mam jeszcze Angie moją ciotkę, która w przeszłości była jeszcze moją guwernantką. Dziwne, co? Tak, wiem o tym, ale to właśnie moje życie.
Mam nadzieje, że będziesz nim zaciekawiony i poprosisz o całą masę moich przygód. Już ja się o to postaram.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No i jak?
Mamy prolog.
Pierwszy rozdział już niebawem.
Zapraszam do czytania.
Tina. ♥